Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ten rok był do dupy.

Budzę się wyspana, więc od razy myślę o tym, gdzie zaspałam. Poranny klasyk ostatnich dni. Przecieram oczy, wyrywając kilka kępek rzęs i przeciągam się rozkosznie w ciepłym łóżku, żeby zaraz wyskoczyć w pośpiechu na spotkanie nieprzyjaznego dnia. Drzwi pokoju otwierają się z impetem i rzuca się na mnie rosły facet. Jego długie, drapiące włosami łydki zwisają teraz niebezpiecznie zza łóżka, a nos grzęźnie nieruchomo w moich poczochranych włosach. Oddajemy się morderczym łaskotkom zaspanych ciał, żeby w końcu zastygnąć w uścisku. "W końcu jesteś w domu" - mój czternastoletni brat całuje mnie w czubek głowy. Jestem w domu.

To był dziwny rok. Po przejściu na Hel żyłam w przekonaniu, że jestem nieustraszona. Ostatni kwartał pokazał jednak, że nie mogę być w życiu niczego pewna i że nie przestałam się bać jeszcze wielu rzeczy. Ostatnie miesiące były na tyle trudne, że ewoluowałam w desperacką frustratkę. Nie mogę się na niczym skoncentrować i mam ochotę całymi dniami unikać…
Najnowsze posty

Wszystkie plany B.

Siedzę nad rzeką. Oparta o ławkę ze wzrokiem wbitym w wielkiego, czarnego psa. Tegoroczna jesień nie dała nam zbyt wielu okazji do zażywania witaminy D3, więc wykorzystuję każdą taką chwile. Wagaruję. Wagary w dorosłym życiu absolutnie nie tracą uroku z lat nastoletnich. Są pozbawione może większej ekscytacji, ale zapewniają podobną dawkę błogiego spokoju, którego zawsze szukam. Michał opiera się o moje ramie i rozmawia ze mną, mówiąc o sobie. Jemy lody, jakby słońce miało zmienić temperaturę na cześć latynoskich standardów. W pewnym momencie podchodzi do nas cyganka. Proponuje, że mi powróży. Że sprzeda moją przyszłość.

Chce za nią dwa złote.

Życie jest dziwne. Przedziwne. Absurdalne.

To banał, ale kiedy szukamy wymówek i ucieczek, jest odpowiedni. Przydaje się w najróżniejszych chwilach, przy zbiegach okoliczności i nic nie znaczących momentach, które potem okazują się najważniejszymi momentami w życiu. Powtarzam to: Życie jest przedziwne. Cholernie popieprzone. Nieprzewidywalne.

J…

Przeszłam z Kołobrzegu na Hel.

Stopy. Bardzo się cieszę, że mam małe stopy. Dzięki temu mogę kupić dla siebie chłopięce skarpetki, które są czterokrotnie tańsze od tych dla dorosłych. Skarpetki. Tak, muszę mieć przynajmniej czyste skarpetki. Nawet jeśli mają średnio pasować do niebieskiej piżamy i przetartych adidasów. Pierwszy raz wracam z wakacji w piżamie. Piżama to nie tylko mój najmniej cuchnący w tej chwili ciuch, ale przede wszystkim doskonała wizytówka tego wyjazdu - poczucie bezpieczeństwa, wolności i swobody życia. Zajmuję miejsce w moim ukochanym, bezprzedziałowym, klimatyzowanym wagonie Intercity i podaję bilet konduktorowi. Ten spogląda długo to na mnie - to na legitymację studencką. "Powinna Pani uaktualnić zdjęcie." - mówi. Wyciągam z butów swoje stopy w nowych skarpetkach.

Mam luksusowe życie. Mogę sobie iść i ryczeć z bólu na własne życzenie. Mogę zdzierać palce do krwi i przeciążać biodra, tak by w nocy nie móc się przewrócić z boku na bok. Niektórzy nie mają tyle szczęścia. Niektórzy ży…

wystarczająco.

—  Do dupy.  — powtarzam.

Z prawej strony wyprzedza mnie kolejna osoba. Łapię się za bok, udając kolkę, choć w gruncie rzeczy nic mnie nie boli. Moje płuca są nagle za małe. Krztuszę się każdym łykiem powietrza i co sekundę spluwam ślinowym kleksem na trawę. Jęczę kilkukrotnie, robiąc serię wdechów przedporodowych i tworzę z ust grymaśny rogalik, kiedy na trasie bombardują mnie setki aparatów. Ktoś przede mną troskliwie się obraca. Fiszbina ostatecznie przebija pierś, a stojący przy zakręcie sanitariusz szykuje się do interwencji. Usta są suche. Słyszę skrzypienie stawów kolanowych i wypadające z włosów wsuwki. Depczę po piętach paniom z kijkami.

—  To piątka mocy —  krzyczy facet z lewej, wystawiając łapę.

Przybijam. Wiem, że kiedy się zatrzymam, będzie gorzej ruszyć od nowa.

Jestem już mistrzynią w zaczynaniu. To przez to, że nauczyłam się dobrze kończyć i stać stabilnie na mocnych nogach. W paru momentach życia harmonia stała się największym marzeniem, ale w realnym świecie stabi…